Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Jeżeli mężczyźnie zależy na poważnym związku, to woli on, żeby kobieta wystawiała jak najmniej ciała na widok publiczny. Widok pewnych fenomenów woli zachować tylko dla siebie, żeby cieszyć nimi jedynie swoje oczy. Bardziej od wyciętego dekoltu spodoba mu się przylegająca do ciała bluzka albo letnia sukienka na ramiączkach pokazującą zarys kształtów. Bardziej niż supermini zafascynuje go długa spódnica z rozcięciem na boku. Dlaczego? To jak zabawa w „a kuku". Nie wiadomo kiedy damska nóżka pojawi się na widoku - to rozbudza męską wyobraźnię.

***


Kobieta, która szanuje samą siebie, działa na faceta nokautująco. Kiedy kobieta jest na tyle pewna siebie, że sama o sobie decyduje i nie okazuje, że boi się utracić faceta, to mężczyzna zaczyna starać się o to, żeby jej nie stracić. „Nieźle! Ale jest bystra! Ma klasę. Muszę się jej pokazać z jak najlepszej strony, żeby tylko nie stracić jej zainteresowania". I nie wiadomo kiedy pizza i piwo zmieniają się w czerwone róże i francuskiego szampana.

***


Mężczyzna rozpoczynający nowy związek przypomina chłopczyka otwierającego nową układankę. Jeżeli po otwarciu pudełka okaże się, że układanka jest już złożona, znika cała radocha i podniecenie.  Jeżeli jednak dzieciak musi pomyśleć, uruchomić wyobraźnię, wybrać strategię postępowania, żeby złożyć wszystkie części w całość, pobudza to jego umysł. Właśnie wtedy chłopiec jest najbardziej szczęśliwy...

***


Najlepszą strategią na zapewnienie sobie zainteresowania i zobowiązania ze strony mężczyzny jest zachowywanie się jakby ci się podobał, ale nie aż tak, żeby go przyskrzynić. Nie chodzi o to, żeby być niedostępną, ale powściągliwą. Im mniej starań z twojej strony, tym bardziej mężczyzna będzie chciał brać się do rzeczy. Powściągliwość oznacza tutaj, że wyglądasz na zadowoloną kiedy się z nim spotykasz, ale nie przyjmujesz roli jego dziewczyny. Nie wchodząc w tę rolę uśpisz jego czujność i to on zacznie ciebie zdobywać.

***


Mężczyzna nie chce, aby rozwiano jego złudzenie, że to właśnie on, w całej swojej świetności, otwiera przed kobietą podwoje wiodące do wspaniałego świata seksu. To on ma ją nauczyć czegoś nowego. Chce wierzyć że do czasu gdy go poznała nigdy jeszcze nie przeżyła orgazmu. Jeśli zaproponuje mu pozycję o jakiej nigdy nie słyszał, dojdzie do wniosku, że już pobierała stosowne „nauki". Pomyśli wtedy: „Dlaczego mam chcieć powtarzać sztuczki, których nauczyła się od innego faceta?"

***


Obietnice typu „Nie martw się, obiecuję, że będę zachowywał się jak dżentelmen" w rzeczywistości znaczą „Nie można mi ufać". Prawdziwy dżentelmen nigdy nie musi mówić, że takowym rzeczywiście jest.

***


Mężczyźni traktują seks jak swój ulubiony sport - futbol. Starają się prowadzić piłkę po boisku wykonując kilkumetrowe posunięcia, aby zaraz potem przejść do ofensywy: w dół i do bramki. Im więcej przeszkód do pokonania, tym lepsza gra. Gdy dołożą przeciwnikowi, rozlega się gromkie „Hura!" i strzelają korki od szampana. W skrytości ducha mężczyzna pragnie, żebyś stawiła mu choć trochę oporu. Jeżeli zaś wręczysz mu piłkę i wpuścisz go na puste boisko, całe podniecenia związane z grą znika.

***


Najprostszy sposób, aby dowiedzieć się, czy mężczyzna interesuje się tobą na poważnie: przyjrzeć się temu, jak spędzacie czas poza sypialnią. Czy spotyka się z tobą za dnia? Czy to co lubisz uważa za ciekawe? To wiele mówi o zamiarach mężczyzny. Nawet jeśli lubisz coś tak prozaicznego jak spacery z psem po parku to mężczyzna, któremu na tobie zależy będzie podekscytowany jeśli pozwolisz mu iść z tobą. Nawet drobiazgi staną się interesujące, a to dlatego, że to właśnie ty uważasz je za ciekawe, a on przecież uważa ciebie za interesującą.

***


Nie pozwalaj mężczyźnie na to, aby wpadał bez uprzedzenia. Musi się trochę postarać. Kiedy odbierasz go o północy z lotniska to wysadź go tam, gdzie mieszka i jedź do domu. Niezależnie od powodu nie gódź się na nocne spotkania, kiedy jemu to pasuje. Musi traktować Cię z szacunkiem.

***


Wiele kobiet nie zdaje sobie z tego sprawy, ale kiedy pokazują, że mają rozum i swoje własne zdanie, to są na najlepszej drodze do zdobycia zaufania i szacunku mężczyzny.

***


Mężczyźni najbardziej szanują zołzy. Dlaczego? Kobieta nie jest zołzą dlatego, że ma akurat zły dzień. Zołza to kobieta z zasadami, która żyje wedle własnych wartości. Z jednej strony równania mamy umiejętność stanięcia w swojej obronie. Zaś po drugiej stronie mamy osobę, która bez wahania będzie siebie bronić.

***


Wielu mężczyzn przyznaje, że gdy zależy im na długotrwałym związku, to wolą na seks poczekać (nawet, jeżeli budzi się w nich pragnienie natychmiastowego zaspokojenia już na pierwszej randce). Mężczyźnie zależy na tym, aby zdobyć klejnot wśród kobiet; kogoś, z kogo mógłby być prawdziwie dumny. Gdy na pierwszej randce ląduje z tobą w wyrze, nie uzna cię za »tę jedyną«".

***


Opanowana osoba w każdej chwili może wstać i odejść. Mężczyźni instynktownie o tym wiedzą. Samokontrola zmusza mężczyzn do przyzwoitego traktowania kobiet. Należy przyjąć następującą postawę: „Nie będę zachowywać się, jakby mnie coś dotknęło do żywego. Postanowiłam, że będę radosna i optymistyczna, i że nie będę słuchać tego, co inni o mnie mówią". To sekret pełnej akceptacji i pewności siebie. Jak magnes będziesz do siebie przyciągać nie tylko mężczyzn, ale i ludzi w ogóle.

***


Od niektórych kobiet bije cicha godność. Godność otacza je jak pole siłowe, w którym facet topnieje jak masło. Taka kobieta nie krzyczy ani nie wrzeszczy. Esencją tego, co czyni z niej zołzę, jest jej opanowanie, poczucie własnej wartości oraz wiara w siebie.

***


Kobiety zakochują się, kiedy mężczyzna jest przy nich obecny. Mężczyźni zaś mogą dojść do wniosku, że się zakochali, nawet kiedy kobiety nie ma w pobliżu. Czasami nie trzeba wiele czasu, żeby doszli do takiego wniosku.

"Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy?", Sherry Argov
Reposted fromflorentyna florentyna viacytaty cytaty
Bo mi kurwa pęka serce i to dzieje się codziennie, jakby chciało odciąć tlen.
Reposted fromorchis orchis viacytaty cytaty
(...) jak dużo powiedzieć, a nic nie powiedzieć, jak się śmiać, gdy w środku nie do śmiechu, jak w coś wierzyć, gdy w nic się nie wierzy, (...). 
— Wiesław Myśliwski "Traktat o łuskaniu fasoli"
2651 d495 390
"Blue valentine"
Reposted fromwwannie wwannie viaszydera szydera
Jednym z wyznaczników zdrowia psychicznego jest umiejętność godzenia się z tym, czego nie możemy zmienić. Trzeba umieć opłakać stratę i iść dalej.
— Nancy McWilliams
Reposted fromborn2die born2die viaszydera szydera
9901 aff2 390
Gdyby ciebie nie było,
gdzie mógłbym być?
Gdyby ciebie nie było, 
gdzie mógłbym iść?
Gdyby ciebie nie było,
nie byłoby źle.
Generalnie
być może
lepiej by było.
Gdyby ciebie nie było,
to kupiłbym w sklepie
jedną bułkę
i konserwę rybną.
Nie musiałbym
gotować obiadu,
gdyby ciebie nie było.
Mógłbym o
dwudziestej trzeciej
czterdzieści pięć
z domu wyjść,
chodzić całą noc,
nie wrócić
albo wrócić.
Gdyby ciebie nie było,
mógłbym palić w wannie,
mógłbym palić w łóżku.
Gdyby ciebie nie było,
miałbym więcej kolegów,
więcej koleżanek.
A przede wszystkim
gdyby ciebie nie było,
to w mieszkaniu by się zjawił
milion mrówek około,
milion białych mrówek
i bym pozwolił im się rozmnażać,
gdyby ciebie nie było,
malutkim białym mrówkom,
których nie widzę bez okularów.
Gdyby ciebie nie było,
te mrówki by się rozmnażały,
najpierw byłoby szesnaście milionów
małych białych mrówek,
potem miliard,
a potem do potęgi,
do kwadratu,
mrówek tłum.
Gdyby ciebie nie było,
to znalazłbym mur,
wziął duży rozbieg
i pierdolnął głową
w ten mur.
— Marcin Swietlicki i najpiękniejszy cytat świata
Reposted fromlittlefool littlefool viacytaty cytaty
Dzisiaj jestem już starsza, o te kilka przygód, kiedy krew buzowała w żyłach w napięciu i strachu, że może się nie udać. O kilka niezałatwionych spraw, które pokazały, że mogą wrócić za jakiś czas ze zdwojoną siłą. O tych ludzi, którzy zarzekając się, że będą zawsze, nie przewidzieli, że ich 'zawsze' będzie miało swój koniec w dniu, kiedy okaże się, że nie jestem taka prosta, jak myśleli. Jestem starsza o te zawiedzione zaufanie i wystawianą na próby wiarą nie tylko w siebie, ale też innych ludzi. O wszystkie błędy, które popełniłam i mówiłam, że już nigdy więcej, a potem i tak robiłam to samo. O tych kilka zauroczeń, które mogę określić szczeniackimi miłościami i o wszystkie litry łez z ich powodu wylane. Dziś jestem starsza o ciebie i o tę jedną, jedyną miłość, która kazała mi wspinać się na szczyt, by upadek połamał nie tylko kości, ale też serce.
— dontforgot.moblo.pl
Reposted fromdontforgot dontforgot viafoodforsoul foodforsoul
Daj mi jeden zwykły dzień.
Jeszcze jeden szary dzień.Może nawet padać deszcz.
Wszystko jedno.
Jeszcze jeden zwykły dzień. Ten ostatni głupi dzień.
Potem mogę nawet żyć.
Już bez ciebie.
— R. Talarczyk
6434 0a90 390
Reposted fromgjfegjoeijge gjfegjoeijge viazapachsiana zapachsiana
7549 8a03 390
always
Reposted fromniee niee viacytaty cytaty
4510 a9e3 390
Rupi Kaur
8650 bf12 390

A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć.

— Antoine de Saint-Exupéry
8603 748d 390
Reposted fromkrzysk krzysk viamiodzio- miodzio-

You will always be fond of me. I represent to you all the sins you never had the courage to commit.

— Oscar Wilde
Reposted fromumorusana umorusana viailoveyou iloveyou

You will always be fond of me. I represent to you all the sins you never had the courage to commit.

— Oscar Wilde
Reposted fromumorusana umorusana viailoveyou iloveyou

do cholery, niech ta historia będzie dla nas wszystkich czymś świętym. bo naprawdę, kurwa, nie ma nic na zawsze - każdego dnia jest na dziś.

Dlaczego chcę Wam odpowiedzieć jak straciłem kobietę marzeń? Po to żebyście się mogli ze mnie pośmiać. Tylko bez litości, proszę. Literatem też nie jestem, więc wybaczcie brak patosu.

Każdy miał w życiu taki moment, kiedy mówił sobie ‚Boże/ Allahu/ Jednorożcu daj mi kobietę, a zrobię wszystko aby była najszczęśliwszą osobą na świecie’. Kurwa, jakie było moje zdziwienie kiedy to Pan zesłał mi piękną niewiastę imieniem Zuzanna. Nie mogę powiedzieć, że to był ideał, bo nie był. Normalna, atrakcyjna i mądra kobieta. Taka do kochania, paplania o starości z wnukami i niedzielnych obiadkach u mamusi. Nie było niczego romantycznego w naszym poznaniu, nie było grzmotów z nieba, jej włosów nie rozwiewał wiatr w efekcie slow motion, nie uratowałem jej z rąk oprawcy, ani takie tam. Potrąciłem ją samochodem. Spieszyłem się, cofałem, ona jechała rowerem… Bum! i zderzak do wymiany (500zł!). Jej na szczęście nic się nie stało, a ja, jako godny reprezentant rasy męskiej, postanowiłem odkupić jej rower (950 zł!).

Kiedy podawałem ekspedientce kartę, w celu uregulowania rachunku, przeszedł mnie dziwny dreszcz zmieszany z kłuciem w przeponie. Najpierw myślałem, że to dlatego, że 950 zł wsadzam, jak to się mówi na śląsku ‚ kozie w dupę’, jednak… Zrozumiałem, że zwyczajnie jestem głodny! Więc, niespecjalnie licząc na wyraz chęci, zabrałem Zuzannę na jedzenie. Poszliśmy w trójkę. Ja, ona i jebany rower, który ktoś ukradł spod knajpy, kiedy to moje serce zaczynało szybciej bić dla niej.

Siedziała przede mną mała gapa o niebieskich oczach, w grzywce zachodzącej na oczy, która uśmiechała się głupkowato opowiadając jakieś pierdoły. Jakież było moje zdziwienie kiedy uświadomiłem sobie, że jest w niej coś fajnego. Nie mówię tu tylko o cyckach, chociaż nie powiem, że fajnie dopełniały jej wygląd.

Pierwszy szok przeżyłem wieczorem tego samego dnia. Była to mieszanka piwa, żalu po skradzionym rowerze, obraz jej sukienki i twarzy. W celu rozładowania napięcia postanowiłem włączyć sobie film z kategorii sensual porn. Kurwa, no nikt mi nie powie, że ogląda to po to, żeby poszukać aspiracji do wystroju wnętrz. Nie wiem jak wy, ale ja to wyobrażam sobie pannę na filmiku jakoby mnie dosiadała. I tu przeżyłem drugi szok – te wszystkie gwiazdki nagle miały brzydkie, obleśne mordy. Ani mi, ani Trollowi, bo tak nazywam moje serce i rozum te panny nie przypadły do gustu. Wtedy zrozumiałem, że wyobrażać sobie, a posiadać to zajebista różnica. I wstyd mi jak chuj, ale Zuzię chciałem posiadać. Na początku tylko jednorazowo. Zadzwoniłem żeby zaprosić ją na przysłowiowego drinka. Gadaliśmy dobre trzy godziny przez telefon. Od planów na przyszłość, przez to jakie przyjebane jest pranie w orzechach, po ulubione kolory i alergie. No istne pierdolenie. Słuchałem o jej uczuleniu na mleko i śliwki, a Trollowi bardzo podobały się przekazywane przez nią informacje. Spotkaliśmy się następnego dnia.

Przez 9 miesięcy zachwycało mnie jej nieidealne ciało, sterczący tyłek i asymetryczne cycki. Oszalałem, ona zresztą też. Kurwa, no było cudownie. Na prawdę w pewnym momencie czułem, że dostałem to czego mi w życiu szczerze brakowało. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Myślałem o niej nieustannie. Przynosiłem małe bukieciki polnych kwiatów (do 10 zł i nie droższe) kupowane od jakiś babć co to rozsiadają się na chodnikach jakby były ich własnością. Dotykałem jej włosów, całowałem nos, drapałem po brzuchu i plecach, nosiłem na rękach, przygotowywałem kolacje niespodzianki i relaksacyjne kąpiele. Zapomniałem jeszcze o wielogodzinnym łażeniu po0 sklepach i masowaniu jej wśród świec. Zuza nigdy nie była panną, która czegoś wymagała. Zawsze cieszyło ją wspólne spędzanie czasu razem, po prostu. Była dobra i kochana. Gotowała mi i prała moje jebiące skarpety, tak, że pachniały kwiatkami. Do tego łóżko. Jak to się mówi- miała temperament i potencjał, który doprowadzał mnie do szaleństwa.

któregoś dnia pojechałem do mamy po gołąbki, wtedy miał miejsce kluczowy moment w moim życiu. Doszedłem do wniosku, że ta kobieta będzie matką moich dzieci. Powiedziałem jej o tym jak tylko wróciłem do domu. Kurwa, nigdy nie widziałem tak szczęśliwej kobiety. Stała przy garach w jakiejś pogniecionej koszulce i moich bokserkach, z ziemniakiem w ręku i płakała wzruszona. O rzesz kurwa ile wtedy padło pięknych słów! Czułem się na prawdę szczęśliwy i zajebisty do granic możliwości. Moi kumple mieli przygodne panny, a obok mnie śpi kobieta z którą chcę być do końca życia. Wszyscy którzy idą przez życie z kobietami marzeń wiedzą o czym mówię, i nie ma w tym żadnego pierdolenia. Ci, którzy jeszcze nie doświadczyli tego uczucia, mają ten zajebisty moment przed sobą. Dobrze zapamiętajcie tą chwilę, ponieważ TAKIE COŚ czuje się tylko jeden jedyny kurwa raz w życiu. Normalnie eldorado, orgazm, milion w totka i takie tam inne. A jeszcze jak kobieta chce tego samego. No w dzisiejszych czasach trzeba to docenić i zrobić wszystko żeby nie odjebało.

Bo właśnie mi odjebało. Nie wiem kurwa co ja sobie myślałem, ale jakoś wydawało mi się, że skoro już wszystko ustaliliśmy, w sensie, że mamy wybrane imiona dla dzieci, meble do kuchni i wiemy, że chcemy być ze sobą do końca świata, to wszystko jest zajebiście. Tylko, że nagle panny z pornoli już nie miały obleśnych mord, nieidealne ciało stało się po prostu ciałem, babcie w chustkach okupujące krawężniki były babciami w chustach okupującymi krawężniki. Kąpiele zamieniłem na szybkie prysznice, a spacery na siedzenie przed telewizorem. Gdzieś się kurwa pochowały namiętności, skoro pralka znów spełniała w domu tylko funkcję pralki, a program wirowania miał za zadanie dobrze odwirować moje gacie.

I tu kurwa muszę przyznać się do tego jakimi drętwym fiutem byłem, bo Zuza nie odpuszczała. Ona przejęła moją funkcję rozpieszczyciela. To ona gotowała pyszne obiadki, smaczne kolacyjki, przechadzała się w majtkach od rana do wieczora, całowała, głaskała, no kurwa odpowiedziany, zakochany facet tylko z cyckami. Zaczęły się kłótnie, płacz, awantury i trzaskanie drzwiami. Ja mówiłem, że ona mnie nie słucha, ona, że nic do mnie nie dociera. Kłóciliśmy się, godziliśmy i tak kurwa 16 razy. 16 jebanych razy mnie zostawiła i 16 razy do mnie wracała. Ja obiecywałem, a i tak jakoś mi się nie chciało. Wiedziałem, że i tak wróci. Nie musiałem jej rozumieć, bo miałem pewność, że tak będzie.

Pewnego kurwa pięknego dnia, Zuza też przestała się starać. To było równy rok temu. Wróciłem do domu, siedziała na kanapie, spakowana w walizki z doniczką z kasztankiem na kolanach. Kasztanek to była maksymalnie przedszkolna sytuacja, a teraz to moje najmilsze wspomnienie po związku. Założyliśmy się kiedyś, że ona wyhoduje drzewo z owoca kasztana, ona będzie o nie dbała, a ja je zasadzę jak Zuza urodzi mi syna. Kasztanek rósł sobie w kuchni na parapecie i jako jedyny nie dawał za wygraną.

Spojrzała na mnie tymi swoimi zapłakanymi ślipiami i powiedziała, że jej też już jest wszystko jedno. Przyznam, że nie byłem na to przygotowany. Lubiłem te nasze kłótnie i późniejsze godzenie się, lubiłem ją zapłakaną i taką kurwa bezbronną.

Po Zuzie ratowałem się jakimiś kobietami, ale to były tylko kolejne kamienie, które za każdym razem dowiązywałem sobie do nogi. Nagle kurwa znów jej ciało było nieidealnym, ale najlepszym na świecie, tańce w moich majtkach w kuchni najseksowniejszymi ruchami na świecie, a drugiej takiej grzywki wpadającej w oczy nie ma żadna kobieta.

Od roku tęsknię za nią codziennie. Od 11.06.br ze zdwojoną siłą, ponieważ właśnie tego dnia dowiedziałem się od swojej matki, że Zuza wyszła za mąż.

Dbajcie o swoje kobiety. Nigdy nie myślcie, że zdobyliście je w całości i na zawsze. Nie ma ‚na zawsze’. Każdego dnia jest ,na dziś'.

Reposted fromdontforgot dontforgot viaoutofmyhead outofmyhead
2422 3008 390
Reposted fromWorldOfSex WorldOfSex viairmelin irmelin
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl